• Sponsor mile widziany, czyli finansowanie rozwoju

    Jak sfinansować pierwsze kroki firmy, która dopiero powstała w naszej głowie? Wtedy najtrudniej o fundusze.

    Bez dwóch zdań – ryzyko dla inwestora lub pożyczkodawcy jest największe, bo nikt nie może mieć pewności, czy interes wypali. Przypomina nam się w tym miejscu historia zasłyszana od doświadczonego polskiego biznesmena. Podczas jego wizyty w Ameryce znajomy pokazał mu pomysł na produkt – ekologiczne, pochodzące z odzysku koperty i papier listowy. Amerykanin zaproponował naszemu biznesmenowi połowę przyszłego zysku w zamian za kilkadziesiąt tysięcy dolarów na sfinansowanie projektu (tak, tak, to Polak miał zainwestować w Ameryce!). Nasz rodak uznał jednak, że pomysł jest na tyle egzotyczny, że nie zaryzykował. Potem dowiedział się, że biznes amerykańskiego kolegi przynosi kilka milionów dolarów zysku…

    W tej historii tkwi cała tajemnica pozyskania inwestora – musimy umieć go przekonać do siebie i do swojej wizji biznesu oraz pozwolić mu zrozumieć wyjątkowość pomysłu. Nawet jeśli pierwsze środki będziemy chcieli pożyczyć od bliskich osób, możemy was zapewnić – one też wolałyby wiedzieć, czy szansa zwrotu pożyczki jest duża, czy mała i czy procenty będą większe niż w banku.

    Kluczem do pozyskania finansowania na tym etapie rozwoju jest magiczne słowo: ZAUFANIE. Nasza reputacja, doświadczenie i wiara w sukces mają tu największe znaczenie.

    Dlatego na początku życia firmy krąg potencjalnych inwestorów jest ograniczony do osób mających do nas duże zaufanie bądź też skłonnych przyjąć, za odpowiednim wynagrodzeniem, duże ryzyko. Do pierwszej grupy zaliczają się rodzina i znajomi, do drugiej zaś – inwestorzy prywatni, banki oraz fundusze venture capital.

    Nie znaczy to, że ci ostatni nie kierują się również zaufaniem. Doświadczony menedżer z funduszu inwestycyjnego już po 15 minutach rozmowy jest w stanie ocenić, na ile starający się o finansowanie rozmówca to osoba wiarygodna.

    Przy okazji organizowania w Polsce konkursu „Przedsiębiorca roku” mieliśmy okazję poznać początki wielu firm, które odnoszą sukcesy rynkowe. Większość rodzących się biznesów finansowano ze środków własnych, często dzięki pieniądzom zarobionym z pracy na Zachodzie – przykładem może dystrybutor farmaceutyków Torfarm – lub z pożyczek od rodziny, jak uczynił to właściciel jednego z liderów na rynku bakalii – Uno Fresco Tradex.

    Ciekawym przykładem na to, jak dobra reputacja i zaufanie mogą pomóc w rozwoju biznesu, jest Nowy Styl, światowy lider produkcji krzeseł biurowych i kawiarnianych. Jeden z dwóch braci – założycieli firmy – pracował w USA w firmie tapicerskiej należącej do rodziny Stern. Udało mu się przekonać pana Sterna, by pożyczył mu i bratu część pieniędzy potrzebnych do uruchomienia małej fabryki krzeseł w Polsce.

    Jeśli twój pomysł jest potrzebny – łatwiej znaleźć pieniądze. O prawdziwości tej tezy mogli przekonać się chociażby twórcy portalu rekrutacyjnego Pracuj.pl. Pomysłodawcy i właściciele firmy dysponowali jedynie skromnym kapitałem 4 tys. zł, a na sfinansowanie rozruchu otrzymali zaliczki od swoich klientów. Podobny mechanizm zadziałał w przypadku Euro-Coloru, który swoje początki finansował dzięki wyjątkowo korzystnym warunkom kredytu kupieckiego przyznanego przez kontrahentów (Polaroid, Agfa).

    Banki, pożyczki, mikrofundusze

    Jeśli nasze konto nie jest zasobne, a wśród naszych znajomych i potencjalnych klientów nie ma nikogo, kogo moglibyśmy poprosić o pomoc, można starać się o pożyczkę. Pierwszym miejscem, które przychodzi nam na myśl, jest oczywiście bank. Takie wyjście jest najprostsze, ale nie zapominajmy, że trzeba mieć odpowiednie zabezpieczenia, a poza tym współpraca z bankiem bywa czasem uciążliwa, gdyż utrzymujące się w Polsce kłopoty z windykacją należności bankowych doprowadziły do przewrażliwienia analityków kredytowych.

    Oprócz kredytów bankowych możemy się finansować leasingiem lub – gdy nasze potrzeby są stosunkowo niewielkie – możemy pomyśleć o funduszach mikro, które zajmują się udzielaniem niewielkich pożyczek. Szansy można również szukać w unijnych funduszach pomocowych, choć nie jest to takie proste z uwagi na gąszcz procedur. Lecz kto mówił, że własny biznes jest prosty?

    „Anioł” potrzebny od zaraz

    Business angels to osoby, które inwestują kapitał, jednocześnie wnosząc do firm o dużym potencjale wzrostu swoje doświadczenie i wiedzę branżową. Są to najczęściej doświadczeni menedżerowie, którzy kiedyś też zakładali firmy i obecnie częściowo lub całkowicie wycofali się z życia zawodowego.

    Działalność „aniołów biznesu” jest w Polsce jeszcze w początkowej fazie rozwoju (zajrzyjcie np. na www.polban.pl). Dla porównania w USA jest ich ponad 400 tys., a z ich pomocy korzystał chociażby taki gigant jak Amazon.com.

    Venture capital

    Alternatywą lub uzupełnieniem finansowania bankowego może być pozyskanie kapitału z funduszy typu venture capital w zamian za część udziałów lub akcji. Nie wszystkie oczywiście chcą wspierać dopiero co rodzące się biznesy – w Polsce zaledwie kilka deklaruje takie zainteresowanie.

    Zdarzają się jednak ciekawe przykłady jak sieć Apteki Polskie (marka Apteki 21) – właściciel przez dziewięć miesięcy szukał inwestora, który pomógłby zrealizować jego pomysł biznesowy. Dziś, po inwestycji funduszu venture capital, w ramach sieci działa ponad 60 aptek o przychodach przekraczających 100 mln zł.

    Podobnie właściciel Travelplanet.pl, największego w Polsce internetowego dystrybutora ofert turystycznych, nie miał znaczących środków własnych i prawie żadnych zabezpieczeń, które pozwoliłyby uzyskać kredyt. Mimo to jego pomysł był na tyle ciekawy, że w firmę zainwestował fundusz venture capital, który oprócz zastrzyku gotówki zagwarantował także strategiczne know-how.

    źródło:

    autor: Olgierd Świerzewski, Małgorzata Juchniewicz-Rembalska

  • Angel Capital Association
  • British Business Angels Association
  • London Business Angels
  • Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych
  • Portal Medyczny MEDtube
  • Szukam Inwestora