• Pomysł to za mało

    Żeby szybko dorobić się fortuny, trzeba mieć genialny pomysł, ale też pieniądze na jego realizację. Niestety, działające w Polsce fundusze venture capital niechętnie wchodzą w ryzykowne interesy.

    Polskie fundusze venture capital (VC) działają od kilkunastu lat, ale niechętnie inwestują w nowo powstające firmy – przyznaje Barbara Nowakowska z Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych.

    - Ryzyko jest zbyt duże. Inwestują już w fazie rozwoju. Poza tym fundusze ustalają minimalne pułapy na poziomie kilku milionów dolarów, czyli zbyt wysokim dla wielu zaczynających przedsiębiorców.

    Są jednak wyjątki potwierdzające, że takie działania mają sens. W 1997 r. fundusz Enterprise Investors uwierzył w pomysł czterech pracowników firmy konsultingowej, którzy chcieli być w Polsce pierwszymi niezależnymi wytwórcami energii. Fundusz wyłożył kapitał i stał się udziałowcem nowo powstałej firmy Polish Energy Partners.

    - Początkowo pracowało u nas kilka osób – mówi Dorota Sadowska z Polish Energy Partners. – Pierwszym projektem była budowa małej elektrociepłowni w Bolesławiu, dającej cztery megawaty energii elektrycznej i 30 megawatów cieplnej. Dzisiaj w czterech nowoczesnych zakładach i centrali pracuje 168 osób. Produkujemy łącznie 110 megawatów energii elektrycznej i 610 cieplnej. Budujemy kolejną elektrociepłownię.

    Słaby rozwój funduszy VC w Polsce wynika częściowo z braku genialnych pomysłów i małego zainteresowania rynku nowatorskimi rozwiązaniami. Faktycznie tylko kilka z kilkudziesięciu działających na rynku funduszy w ogóle podejmuje się rozpatrywania wniosków, gdy dana firma jeszcze nie działa.

    Tymczasem w USA największe pieniądze fundusze zarabiają właśnie na tzw. kapitałach na zasiew oraz kapitałach start-up, czyli pieniądzach na rozruch innowacyjnych projektów. Zwykle fundusze te wspierane są środkami publicznymi.

    Powstanie takich organizacji (z pomocą unijnych funduszy strukturalnych) planowane jest w Polsce od dawna. Na razie jednak nie rozpoczęły działalności. Stąd na razie jedyną nadzieją dla tych, którzy mają genialny pomysł na interes, są organizacje kojarzące ich z prywatnymi inwestorami.

    - Ale nawet najgenialniejszy wynalazek to za mało – zaznacza Wojciech Dołkowski z Polskiej Sieci Aniołów Biznesu PolBAN. – Pomysłodawca musi wiedzieć, jak dzięki niemu zarobić. Musi przekonać do tego inwestora i być gotowy do zaryzykowania, choćby w minimalnym stopniu, własnych pieniędzy. My możemy znaleźć inwestora, który wyłoży od 50 do 500 tys. zł.

    PolBAN działa dopiero od niedawna. Trwają zaawansowane rozmowy przy kilku projektach, ale nie zostały podpisane jeszcze pierwsze umowy.

    Nieco dłużej pracuje Fundacja Centrum Innowacji FIRE. – Nie mamy własnego kapitału – wyjaśnia jej wiceprezes dr Karol Lityński. – Zapraszamy zwykle naukowców i zespoły badawcze, które mają innowacyjny pomysł i szukają kapitału. Pomysł musi być realny i dawać szansę zarobku. Wtedy znajdujemy inwestora. Zgłaszają się ci, którzy nie mają zdolności kredytowej (nie dostaną pieniędzy z banku), a bez kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych nie wystartują.

    - Często szukamy dla nich miejsca na rynkach zagranicznych – dodaje dr Lityński. – U nas nie ma dzisiaj popytu na innowacje np. w energetyce czy łączności. A dzięki kapitałowi pozyskanemu z pomocą FIRE w USA powstaje właśnie odnoga warszawskiej firmy zajmującej się oprogramowaniem, która opracowała system zarządzania programami telewizyjnymi w sieciach telefonii komórkowej. W Polsce nie ma takiego rynku. Dwie inne firmy działające w branży biotechnologii dostaną wsparcie z amerykańskich funduszy VC.

    źródło:

    autor: Marcin Zwierzchowski

  • Angel Capital Association
  • British Business Angels Association
  • London Business Angels
  • Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych
  • Portal Medyczny MEDtube
  • Szukam Inwestora