• Najbogatsi chcą być aniołami

    Przybywa w Polsce tzw. aniołów biznesu. Chcą ryzykownie inwestować w nowo powstające innowacyjne spółki, licząc w zamian na przygodę i zyski.

    Business Angel SeedFund (BAS) to nowy fundusz, który – zasilony pieniędzmi przez kilku bogatych przedsiębiorców – chce inwestować w innowacyjne projekty technologiczne z dziedziny teleinformatyki i biotechnologii. Wczoraj ogłosił swój start. W ciągu półtora roku zamierza zaangażować pieniądze w kilkanaście firm.

    - Szukamy diamentów – mówi Maciej Grabski, jeden z założycieli funduszu, a dawniej współtwórca portalu Wirtualna Polska (zarobił miliony dolarów, sprzedając Telekomunikacji Polskiej swoje akcje WP). Kapitał do funduszu – w sumie ponad 20 mln zł – mają dostarczyć m.in. Jacek Kawalec (również eksudziałowiec WP) oraz dwaj przedsiębiorcy spoza branży technologicznej – Jędrzej Wittchen (twórca i szef firmy Wittchen, potentata galanterii skórzanej) i Maciej Duda (właściciel giełdowego koncernu mięsnego Duda).

    Rozpoczynają oni działalność jako tzw. business angels, czyli anioły biznesu. Tak określa się bogatych ludzi, którzy zwykle dorobili się fortuny na własnych przedsiębiorstwach, a prywatne nadwyżki finansowe inwestują w cudze pomysły, najczęściej technologiczne. Działalność aniołów biznesu uważa się za jedną z przyczyn sukcesu amerykańskiej Doliny Krzemowej.

    Dlaczego? Bo business angels to ważne ogniwo łańcucha ekonomicznego – są elastyczni, inwestują w spółki znajdujące się na wczesnym etapie rozwoju, którym trudno o kapitał z innych źródeł. Ryzyko takich inwestycji jest wielkie (nawet kilkadziesiąt procent projektów kończy się porażką), ale jeśli pomysł wypali, zyski mogą być ogromne.

    Pomysł na nowy fundusz jest dość złożony. BAS ma blisko współpracować z Lewiatan Business Angels (LBA) – organizacją działającą przy Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” zrzeszającą inwestorów chętnych do roli aniołów biznesu. Gdy trafi się obiecujący projekt, BAS sam zainwestuje w spółkę (obejmie jej akcje i pożyczy pieniądze), ale jednocześnie poszuka poprzez sieć LBA jakiegoś anioła biznesu chętnego do indywidualnej równoległej inwestycji. Maciej Grabski: – W ten sposób inwestorzy podzielą się ryzykiem, a spółka otrzyma jednocześnie wsparcie profesjonalnego funduszu i prywatnego anioła z własnym doświadczeniem w biznesie.

    Twórcy BAS bardzo liczą na to, że w ich projekt zaangażuje się także Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Pieniądze z PARP byłyby dodatkowym źródłem kapitału dla wybranych spółek, co znacząco zmniejsza ryzyko inwestorów prywatnych.

    Do niedawna business angels byli w Polsce rzadkością. Oprócz LBA działa od trzech lat stowarzyszenie PolBan. Choć – jak podaje PolBan – do stowarzyszenia zgłosiło się już kilkudziesięciu potencjalnych aniołów biznesu, to do skutku doszło zaledwie parę inwestycji (zdaniem twórcy PolBanu Wojciecha Dołkowskiego wynika to głównie z braku atrakcyjnych pomysłów na biznes).

    Ostatnio o aniołach słychać coraz więcej. W listopadzie gościł w Polsce amerykański przedsiębiorca polskiego pochodzenia Tad Witkowicz, założyciel trzech firm technologicznych w USA, które przyniosły mu miliony dolarów. Ogłosił, że w technologiczne projekty w Polsce jest gotów zainwestować poprzez swój fundusz Otago Capital 25 mln dol. Teraz zbiera oferty.

    - W funduszach inwestycyjnych w Polsce pracują głównie ludzie, którzy znają się na finansach lub na strategiach korporacyjnych, ale nigdy w życiu nie założyli firmy. Dlatego początkujących przedsiębiorców wolą omijać z daleka. Przepada masa świetnych pomysłów, bo ich autorzy nie mają skąd wziąć pieniędzy na rozwój – tłumaczył w „Gazecie” Witkowicz. – Na polskim rynku jest więc luka.

    Podobnie mówi Jędrzej Wittchen, który zapowiada, że wyłoży na fundusz BAS kilka milionów złotych. – Polscy przedsiębiorcy zobaczyli już tę lukę, koniunktura ekonomiczna jest dobra, dlatego aniołów biznesu będzie przybywać – uważa Wittchen. – Traktuje to pan jako nowy biznes czy raczej jako przygodę dla bogatego człowieka? – zapytaliśmy. Wittchen: – To chyba dla mnie bardziej przygoda, choć oczywiście z nadzieją na dobre zyski. Moja obecna firma to już duże przedsięwzięcie, z całą swoją strukturą i procedurami. Tymczasem rozwijanie od zera garażowej firmy opartej na jakimś rewolucyjnym technologicznym pomyśle to fascynująca sprawa dla każdego przedsiębiorcy.

    źródło:

    autor: Zbigniew Domaszewicz

  • Angel Capital Association
  • British Business Angels Association
  • London Business Angels
  • Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych
  • Portal Medyczny MEDtube
  • Szukam Inwestora