• Finansowy zastrzyk z nieba

    Ten segment rynku wciąż otacza aura tajemniczości. Prywatni inwestorzy – anioły biznesu – niechętnie wychodzą z cienia, choć ich grono szybko rośnie.

    Popularny polski serwis internetowy z elektronicznymi kartkami 100lat.pl prawdopodobnie przeszedłby już do historii, gdyby nie odważny indywidualny inwestor, który wspomógł go niewielką jak na inwestycje w firmę kwotą kilkuset tysięcy złotych.

    - Dwa lata temu, po mniej więcej roku funkcjonowania, uświadomiłem sobie, że bez wsparcia kapitałowego nie mogę dalej rozwijać swojej działalności – opowiada Mi-rosław Płowiec, założyciel i szef spół-ki 100lat.pl. – Nie jestem grafikiem ani programistą. Aby na przykład zwiększyć liczbę kartek w serwisie, musiałem zapłacić więcej przygotowującym je fachowcom. Dodatkowo zaczął się zmieniać rynek pracy, specjaliści byli coraz drożsi – dodaje.

    Twórca serwisu 100lat.pl przygotował więc ofertę z informacją, że poszukuje inwestora. W propozycji znalazł się ogólny opis projektu oraz CV twórcy.

    - Ofertę rozesłałem do znajomych. Jeden z nich znał Wojciecha Dołkowskiego, szefa PolBAN, stowarzyszenia aniołów biznesu – mówi Płowiec.

    Dołkowski zainteresował się projektem i po kilku tygodniach w jego obecności w warszawskim hotelu Sofitel Victoria doszło do spotkania Płowca z aniołem biznesu – doświadczonym, mniej więcej sześćdziesięcioletnim menedżerem związanym z branżą energetyczną, skłonnym zainwestować część swoich prywatnych oszczędności w ryzykowne przedsięwzięcie.

    - Ku zdziwieniu pana Wojtka, po kilkunastu minutach najważniejsza decyzja zapadła – opowiada Płowiec.- Biznesmen uwierzył, że mój pomysł ma spore szanse na sukces. Uwierzył bardziej we mnie niż w projekt, chyba przekonała go moja determinacja i silna wiara w to, że się uda.

    W efekcie do spółki, w zamian za połowę udziałów, wpłynęły pieniądze, które przekształciły garażową jednoosobową działalność przedsiębiorcy z Warszawy, pochodzącego spod Terespola (tam jest zarejestrowana spółka 100lat.pl), w małą, ale prężnie rozwijającą się firmę.

    Jak deklaruje Płowiec, z usług serwisu korzysta przeciętnie od 100 do 200 tys. użytkowników miesięcznie, a trzy razy w roku, w okolicach świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy i walentynek, ich liczba sięga miliona.

    Coraz więcej firm rozwija skrzydła dzięki aniołom biznesu, czyli zamożnym osobom skłonnym zainwestować część swoich oszczędności w spółki o dużym potencjale wzrostu. Najchętniej pozostają anonimowi (Płowiec na prośbę wspólnika nie ujawnia żadnych personaliów). Na świecie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, dostarczają kapitał tysiącom przedsiębiorców rocznie. Tego typu prywatni inwestorzy wsparli na świecie m.in. Apple Computer, Amazon.com, Skype i Google, a w Polsce sieć doradców finansowych Goldenegg czy kawiarnie „W biegu café”.

    W globalnej gospodarce, przy wahaniach notowań na różnych rynkach, które przynoszą spektakularne fortuny, wielu inwestorów szuka swojej drogi do zarobienia co najmniej kilkudziesięciu procent w perspektywie roku. Anioły biznesu chcą spieniężyć z zyskiem to, co mają unikalnego: doświadczenie przedsiębiorcy i menedżera. Nie ograniczają swych inwestycji do kilku najbardziej perspektywicznych obszarów, takich jak IT.

    - Zwykle poszukują inwestycji z branży, w której sami działają – mówi Jacek Błoński, szef projektu Lewiatan Business Angels.
    Inwestycja w znanym środowisku ułatwia ocenę szans, zmniejsza ryzyko, pozwala też wykorzystać zdobyte wcześniej kontakty.

    Prywatni inwestorzy lokują oszczędności w projekty, w które nie chce wejść fundusz venture capital ani bank. Fundusze wolą większe, dłużej działające spółki. Z kolei banki, udzielając kredytu, żądają zabezpieczeń na majątku, którego malutkie firmy po prostu nie mają. Polska to jeszcze nie Wielka Brytania, nie mamy tak rozwiniętego rynku kapitałowego, żeby wystarczył im zastaw udziałów.

    Anioły biznesu najczęściej inwestują w przedsięwzięcia znajdujące się na wczesnym etapie rozwoju. Za wyłożone pieniądze przeważnie żądają połowy udziałów w spółce, czasem mniej, a bardzo rzadko, kiedy przedsięwzięcia są szczególnie ryzykowne – więcej.

    - Połowa udziałów to rozsądny kompromis. Więcej akcji w ręku anioła rodzi pewne obawy u pomysłodawców projektu – ocenia Piotr Pośnik, były prezes i współwłaściciel firmy Wittchen, producenta ekskluzywnej galanterii i odzieży skórzanej, udziałowiec firmy szkoleniowej House of Skills, a obecnie anioł biznesu. Sfinansował między innymi budowę sieci „W biegu café”.

    Rola takiego inwestora nie kończy się na przekazaniu pieniędzy. Zwykle występują w niej menedżerowie, którzy zjedli zęby na budowie i rozwoju przedsiębiorstw. Ich doświadczenie i kontakty mogą być bezcenne.

    - Mam trzy zadania. Dostarczyć kapitał do spółki, i to nie tylko raz, gdy rozpoczynamy współpracę. Być dla niej wsparciem, i to w różny sposób, oraz nie przeszkadzać. W końcu zainwestowałem w ludzi, którzy mają zrealizować konkretny projekt. Uwierzyłem, że to zrobią – tłumaczy swoją ideologię Piotr Pośnik.

    Grono aniołów nadal będzie rosło. Przy-bywa osób, które mogą i chcą do nich dołączyć. Mogą, bo dysponują wolnym kapitałem. Chcą, bo potrafią zaakceptować bardzo duże ryzyko związane z inwestycjami w dopiero co powstające firmy. Z opublikowanych w 2007 r. danych GUS wynika, że spośród założonych w 2001 r. 209 tys. mikroprzedsiębiorstw (zatrudniają na starcie do 10 osób i mają do 2 mln obrotów euro rocznie) około 30 proc. przestało działać już po roku. Pięć lat przeżyło tylko 28 proc. z nich.

    - Jedną z moich inwestycji w roli anioła biznesu było wsparcie spółki dystrybuującej produkty dla pralni chemicznych – opowiada Pośnik. – Urzekł mnie potencjał rynku, lecz zapomniałem o tym, że najważniejszy jest człowiek. Przedsiębiorca okazał się oszustem, a ja straciłem kilkaset tysięcy złotych. Jednak i tak jestem szczęściarzem, nie udała się jedna z moich pięciu inwestycji. W końcu to tylko 20 procent – pociesza się.Oczywiście stara się sądownie odzyskać chociaż część pieniędzy, ale trwa to już trzy lata i na razie z miernymi efektami. Kto więc nie jest w stanie zaakceptować bardzo dużego ryzyka, nie nadaje się na anioła biznesu.

    - Przed każdą inwestycją zadaję sobie pytanie, co by było, gdybym stracił zainwestowane pieniądze – mówi Pośnik. – Jeżeli odpowiedź brzmi: byłoby mi przykro, ale poradzę sobie finansowo i emocjonalnie, to znak, że jestem w stanie to konkretne ryzyko zaakceptować.
    Zwykle polski anioł biznesu na pojedyncze przedsięwzięcie przeznacza od kilkuset tysięcy złotych do miliona. Rzadko wydaje więcej – na rozwój projektu „W biegu café” Pośnik wyłożył kilka milionów złotych.

    Trudno wyliczyć, jakim kapitałem dysponują tego typu polscy inwestorzy. Dołkowski ocenia je na 200-300 mln złotych. Jacek Błoński możliwości inwestycyjne tylko członków Lewiatan Business Angels szacuje na około 300 mln złotych.

    Wzrost popularności instytucji prywatnego inwestora w Polsce to również zasługa stowarzyszeń aniołów biznesu. Czekają one na oferty przedsiębiorców, następnie dokonują selekcji i propozycję przedstawiają konkretnym inwestorom. Dwie największe pobierają prowizję. W PolBAN jest to od 4 do 6 proc. wartości przekazanego kapitału w określonym czasie, zwykle w kilkanaście miesięcy, w Lewiatan Business Angels 4 proc. wartości przekazanych środków w ciągu 18 miesięcy od podpisania umowy między przedsiębiorcą a inwestorem.

    Aby do nich trafić, najlepiej złożyć wniosek, gotowe formularze można znaleźć w internecie. Podanie zostanie wstępnie ocenione przez pracowników stowarzyszenia.
    - Analizuję sam pomysł – mówi Jacek Błoński. – Zastanawiam się nad potencjałem rynku, patrzę na skrót biznesplanu, oczekiwania przedsiębiorcy i przede wszystkim próbuję dokonać oceny osoby, która szuka kapitału. Bowiem w tego typu projektach to osoba, jej potencjał jest ważniejszy od samego pomysłu. Potem projekt trafia do wybranego przez stowarzyszenie inwestora. Negocjacje mogą ruszyć już w trakcie pierwszego spotkania i zwykle trwają kilka miesięcy. Najczęściej inwestor i przedsiębiorca dość szybko podejmują decyzję o tym, że chcą lub nie chcą ze sobą współpracować. Między partnerami musi pojawić się pewna nić porozumienia, w końcu będą ze sobą związani na lata.
    Zazwyczaj anioł biznesu pozostaje w firmie przez 3-5 lat. Na takich kilkuletnich inwestycjach można zarobić setki procent, bo wartość przedsiębiorstwa najszybciej rośnie na początku jego działalności.

    Takie perspektywy zysku sprawiają, że przedsiębiorcy obawiają się kradzieży ich pomysłów.
    - Na rynku kapitałowym brakuje czasu. Inwestor nawet gdyby chciał, nie może zająć się samodzielną realizacją każdego cennego projektu, który pozna – uspokaja Jacek Błoński.
    Dołkowski dodaje, że inwestorzy w żadnym przypadku nie są zainteresowani wysadzaniem przedsiębiorcy z fotela kierowcy, pozbawianiem go władzy. Na początkowym etapie rozruchu firmy to on jest najcenniejszym aktywem przedsiębiorstwa.

    - Nie oznacza to oczywiście, że nie należy zachować ostrożności – zastrzega szef PolBAN.
    Na stronie internetowej organizacja uprzedza: „…jeśli Państwa projekt można skopiować na podstawie kilku wstępnych informacji, to należy bardzo poważnie zastanowić się nad siłą konkurencji, która pojawi się po jego uruchomieniu”. Przedsiębiorca może poprosić potencjalnego inwestora o podpisanie klauzuli o zachowaniu poufności NDA (skrót z ang. Non-Disclosure Agreement), ale nie sięga się po nią przy zgłoszeniu pomysłu, raczej także nie przy pierwszym spotkaniu. Klauzula NDA może zawierać zapisy zabraniające inwestorowi zatrudniać przez pewien czas pracowników przedsiębiorcy, ujawniać uzyskanych informacji oraz zakazuje otwarcia konkurencyjnej firmy.

    - Prawie wszystkie projekty łatwo powielić. Wraz ze wzrostem zaufania trzeba więc stopniowo ujawniać tajemnice. Każdy projekt da się przedstawić najpierw w bardzo ogólnej postaci – radzi Jacek Błoński.

    Kłopot w tym, że aby wzbudzić zainteresowanie, nie można pominąć szczegółów przesądzających o atrakcyjności pomysłu. Tylko kto potrafi przewidzieć, co zainteresuje anioła?

    źródło:

    autor: Marcin Kaczmarczyk

  • Angel Capital Association
  • British Business Angels Association
  • London Business Angels
  • Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych
  • Portal Medyczny MEDtube
  • Szukam Inwestora