• Anielska pomoc

    Wielu osobom, które mają dobry pomysł na biznes, brakuje kapitału. Jego źródłem mogą być aniołowie biznesu.

    Biznesplan Anny Narojczyk wygrał prestiżowy konkurs Sukces Plan 2002. Jego autorka, szukając środków na zrealizowanie pomysłu, spotkała się jednak z odmową dwóch banków. To był dla niej szok. Wydawało się jej bowiem, że zwycięstwo w konkursie przedsiębiorczości to pewny sposób na znalezienie pieniędzy.

    - W Polsce nie ma klimatu do finansowania nowych przedsięwzięć – uważa Karol Popiel, właściciel firmy Ditro Communications. Gdy w 2001 roku zaczynał działalność, mógł liczyć tylko na siebie. Dziś zatrudnia siedem osób, a wydawany przez niego bezpłatny polsko-angielski przewodnik The Visitor ukazuje się w Warszawie i Krakowie w nakładzie 22 tys. egzemplarzy. Przystępując do konkursu PiNkubator Biznesu, liczył na środki na rozszerzenie działalności. Nagrodą za wyróżnienie od słuchaczy była kampania reklamowa w Radiu PiN. Dzięki niej Ditro Communications zdobyło nowych klientów.

    Gdyby nie zwycięstwo w konkursie PiNkubator Biznesu 2003, organizowanym przez Mediabank i Radio PiN, trudno byłoby cokolwiek zrobić – uważa jednak Robert Oset, który wraz z żoną Moniką wygrał 42 tys. zł oraz 70 tys. zł na kampanię reklamową w mediach. Dzięki temu mogli zrealizować swój pomysł uruchomienia firmy produkcyjno-handlowej Perfect Hobby, zajmującej się produkcją i sprzedażą modeli latających.

    Samo zwycięstwo nie wystarczy

    Nie zawsze zwycięstwo czy wyróżnienie jest gwarancją sukcesu. Mogą to potwierdzić uczestnicy konkursu Sukces Plan 2002 zorganizowanego przez firmy McKinsey, Andersen, Enterprise Investors oraz Rzeczpospolitą. Większości spośród 15 finalistów prawdopodobnie nie udało się zrealizować pomysłów. Prawdopodobnie, bowiem organizatorzy nie potrafią nic powiedzieć o losach wyróżnionych. Z informacji uzyskanych od uczestników wynika, że po zakończeniu konkursu fundacja Sukces Plan przestała się nimi interesować. Michał Rusiecki z Enterprise Investors przyznaje, że mimo rozmów z uczestnikami konkursu, nie doszło do nawiązania współpracy.

    Udało się nam dowiedzieć, że przynajmniej cztery z nagrodzonych pomysłów wciąż mają szanse na realizację. Władze Mrągowa podjęły bowiem wstępne działania mające na celu budowę miasteczka Mrongoville (pomysł Korneliusza Pacudy), a wyróżniona w konkursie Fabryka Ceramiki Budowlanej z Ostrzeszowa uruchomiła już trzeci zakład produkcyjny.

    Działa też przychodnia zwyciężczyni konkursu Anny Narojczyk. Pod koniec 1998 roku uruchomiła ona w Warszawie Centrum Flebologii Klinikę Zdrowych Nóg. Właścicielka planowała w ciągu pięciu lat rozwinięcie sieci specjalistycznych klinik i gabinetów lekarskich zajmujących się leczeniem żylaków. Koszt przedsięwzięcia szacowano jednak na 7 mln zł, a nagrodą było 200 tys. zł. Próby znalezienia inwestorów nie wypaliły. W rezultacie Anna Narojczyk nie otworzyła filii. Klientów jednak przybywa.

    - Moje przyrosty obrotów aż mnie zadziwiają. Jest to ponad 30 proc. w stosunku rocznym – wyjaśnia. Jak tak dalej pójdzie, poradzi sobie sama.

    Banki unikają ryzyka

    Jednym z pierwszych miejsc, do którego kroki kierują ludzie poszukujący wsparcia finansowego, są banki. Tam właśnie Karol Popiel z Ditro Communications próbował zdobyć środki. Zażądano jednak od niego zabezpieczenia równego wysokości pożyczki. Podobne doświadczenia ma Anna Narojczyk i wielu innych początkujących przedsiębiorców.

    - Banki to zły adres – uważa dr Karol Lityński, wiceprezes Centrum Innowacji „Fire”, które wspiera naukowców w poszukiwaniach źródeł finansowania ich rozwiązań. – Jeśli ktoś ma dobry pomysł, a nie ma środków na jego realizację, to z własnych zasobów musi sfinansować przynajmniej ofertę dla potencjalnego inwestora lub pomysł sprzedać. Tak jest na całym świecie – dodaje Lityński. Fire pracuje nad czterema projektami, wyselekcjonowanymi spośród 200, i stara się zainteresować tymi pomysłami instytucje rynku kapitałowego.

    - Niestety zainteresowanie ze strony funduszy typu venture capital jest małe – przyznaje Lityński. – Tego typu inwestycje są ryzykowne, wymagają więcej pracy i bliższego kontaktu z firmą – dodaje.

    Fundusze się boją

    Z analiz polskiego rynku venture capital wynika, że fundusze niechętnie angażują się w przedsięwzięcia Będące w tzw. fazie zarodkowej (seed capital). W 2002 roku nie było w Polsce żadnej takiej transakcji, zaś liczba inwestycji w start-upy, kiedy to realizacja projektu jest już bardziej zaawansowana, spadła z 21 w 2001 r. do 13.

    Michał Rusiecki z Enterprise Investors przyznaje, że jego firma rzadko inwestuje w firmy na etapie kapitału zarodkowego. – Inwestycje, w które weszliśmy, oparte były na pomysłach biznesowych sprawdzonych na innych rynkach, a kierowały nimi doświadczone zespoły menedżerów – wyjaśnia. Przykładami takich działań może być firma Polish Energy Partners (pierwszy w Polsce prywatny producent energii – 1997 r.) oraz Apteki Polskie (sieć aptek pod nazwą Apteka 21 – 2000 r.).

    W 1996 roku zaryzykował jednak Ryszard Krauze, który uwierzył w sukces sztucznej polskiej insuliny. Prokom Investment sfinansował inwestycje firmy Bioton. Przedsiębiorstwo się rozwija, a ostatnio trafiło na listę projektów offsetowych i może liczyć na wsparcie inwestycyjno-biznesowe koncernu Lockheed Martin.

    Zdaniem Karola Lityńskiego, trudno jednak cokolwiek u nas zmienić, dopóki w funduszach kapitału zarodkowego nie pojawią się publiczne środki. Niewykluczone, że sytuacja zmieni się po wejściu Polski do UE. Planowane jest bowiem dokapitalizowanie funduszy kapitału początkowego z funduszy europejskich.

    Pomoc jak z nieba

    Przedsiębiorcy nie Będą jednak pozostawieni samym sobie. Szansą dla nich może być powstałe niedawno Polskie Stowarzyszenie Aniołów Biznesu (www.polban.pl). Tego typu organizacje z wielkim powodzeniem działają od lat na Zachodzie. Anioły biznesu to prywatne osoby, dysponujące dużym kapitałem, które inwestują w przedsięwzięcia na wczesnym etapie ich istnienia. Gdyby nie pomoc „aniołów”, samochodowe mocarstwo Henry’ego Forda mogłoby nie powstać. W 1903 roku pięciu z nich zainwestowało 40 tys. USD.

    Jeden z założycieli stowarzyszenia, Piotr Oleszek, uważa, że konieczne jest stworzenie sprawnie i elastycznie działającej organizacji Będącej ogniwem łączącym młodych, pomysłowych przedsiębiorców z doświadczonymi biznesmenami. Polskie Stowarzyszenie Aniołów Biznesu ma ambicje wypełnić tę lukę.

    - Doświadczenia innych krajów europejskich udowadniają, iż organizacje zrzeszone w Europejskiej Sieci Aniołów Biznesu (EBAN) działają bardzo skutecznie – dodaje. Według szacunków EBAN, w Europie jest ok. 125 tys. aktywnych aniołów biznesu, a osób potencjalnie zainteresowanych taką działalnością około miliona.

    Nie każdy jednak może nim być. Trzeba mieć cechy przedsiębiorcy i mentora. Przykładowo pulę kapitału oferowaną przez anioły biznesu w Irlandii ocenia się na 20 mln euro. W zamian za pieniądze aniołowie biznesu oczekują przyznania puli akcji firmy i zazwyczaj liczą na średni zwrot z kapitału w wysokości 25-30 proc.

    Polskie Stowarzyszenie Aniołów Biznesu już wzięło pod swoje skrzydła projekt informatyczny toruńskiej firmy Jade, o nazwie CRMtools.NET. Jest to zintegrowana platforma internetowa, zawierająca zestaw narzędzi biznesowych optymalizujących procesy komunikacyjne, sprzedażowe, serwisowe i reklamacyjne oraz obsługę posprzedażową. Chcący zachować anonimowość biznesmen, który zdecydował się zainwestować 150 tys. zł, mówi: – Wierzę w przewagę kapitału intelektualnego młodych Polaków na europejskim rynku. Dotychczasowe sukcesy w branży IT ludzi, którym powierzam swoje pieniądze, dają nadzieję na wysoką stopę zwrotu.

    W Polsce jest około 100 tys. osób, które dysponują co najmniej milionem złotych. Ilu spośród nich może zostać aniołami biznesu, trudno oszacować. Jest jednak szansa, że ludzie, którzy są dziś poważnymi biznesmenami, przypomną sobie swoje trudne początki i zdecydują się podzielić z młodymi doświadczeniem i kapitałem.

    Gdzie szukać pieniędzy?

    Początkujący przedsiębiorcy, których projekty są za małe, by spotkały się z zainteresowaniem funduszy venture capital, mogą skorzystać z oferty pożyczkowej Funduszu Mikro i działającej na podobnych zasadach Inicjatywy Mikro.

    Bezpłatną pomoc doradczą można uzyskać też w punktach konsultacyjno-doradczych prowadzonych przez Państwową Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Dla osób gotowych poddać się skomplikowanej i biurokratycznej procedurze ciekawą ofertę ma Unia Europejska. Trzeba się jednak liczyć z koniecznością posiadania własnego kapitału, ponieważ pomoc UE nie może przekroczyć 35 proc. wartości inwestycji. Co równie ważne, wszelkie wydatki związane z realizacją projektu należy pokryć z własnej kieszeni, a dopiero potem uzyskuje się ich częściowy zwrot.

    źródło:

  • Angel Capital Association
  • British Business Angels Association
  • London Business Angels
  • Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych
  • Portal Medyczny MEDtube
  • Szukam Inwestora